wtorek, 29 lipca 2014

Plenerowo...

Może plener był  już dawno, bo  od 30.06 do 5 lipca, ale ja zawsze wszystko biorę późno. Na tym plenerze byłam już po raz 5. Nie wiem dlaczego, ale zawsze tak się dzieje, że nie mogę się wyrobić ze skończeniem 3 prac olejnych. W tym roku nie było inaczej, ale chociaż to dobre, że skończyłam 2 olejne i 2 akwarele. Jeszcze przed plenerem namalowałam dworek w Bolesławiu akwarelą.  Oczywiście jak to ja zawsze przed plenerem mam dużo, ale to dużo zapału, co z czasem mi mija. W czasie pleneru wymyśliłam sobie z koleżanką i jej kuzynką, że pojedziemy na Rabsztyn pomalować. Na szczęście udała nam się pogoda i 4 godziny malowałyśmy. To była świetna odskocznia od hałasu plenerowego.
Oto kilka zdjęć rysunków








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz