Wystawa jest czasem fajna sprawa, a czasem po otwarciu wystawy nasuwa się myśl po co to, to jest bez sensu i ma się dość tego, że ludzie nie potrafią tak normalnie bez zobowiązań przyjść i zobaczyć coś innego. Wystawa czasem daje to radość a czasem myśl że to jest bez sensu. Ale taka właśnie jest sztuka, czasem ludzie dopominają się o wystawę, ale jak przychodzi co do czego to nie przychodzą, a najbardziej żałosne jest w nich to jak zaczynają się tłumaczyć, że nie mogli, że sobie przemyśleli tuż przed wystawą i stwierdzili, że się źle by czuli, że kim są dla tej osoby, zamiast tak szczerze powiedzieć, że nie chcą. To właśnie przez zachowania ludzi tak niechętnie robi się wystawę. To ludzie zawsze komplikują, nie potrafią wykazać się inicjatywą, ruszyć się z domu, coś innego zrobić. W ogóle nie potrafią żyć ze sztuką, ale dlaczego się tak dzieje, że na wszystko mają czas ale na sztukę nie. Z tej reguły zawsze są jakieś wyjątki. Nie wszyscy ludzie są tacy...
Choć studiuję (matematykę i fizykę), daje korepetycje z matematyki, współprowadzę zajęcia plastyczne i mam czasem wszystkiego dość to potrafię znaleźć czas na sztukę. Są też tacy ludzie którzy choć trochę potrafią się poświęcić sztuce i znajdują nawet parę minut na przyjście i zobaczenie wystawy. Zawsze najgorsze jest to jak osoba na której się polega, zawodzi i nie potrafii nawet na chwilę przyjść na wystawę...
Niedawno, jakoś 7 grudnia odbyła się wystawa grupowa koła plastycznego. W sumie więcej czasu trwało przygotowywanie niż sama wystawa. Żałowaliśmy ( tzn ja z grupą plastyczną "art tee"i pani instruktor), że było tak mało osób, ale w sumie to niech oni żałują, że ich nie było. Nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła zdjęć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz